Historia: Norwescy lotnicy zmiażdżyli resztę stawki

W drużynowym konkursie lotów narciarskich, w sobotę 17 marca 2018 r. w Vikersund, triumfowali Norwegowie. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że zwyciężyli z największą przewagą nad drugim zespołem, w historii drużynowej rywalizacji w skokach narciarskich, wynoszącą 265,5 pkt.

Drużyna norweska zajęła miejsce na podium we wszystkich konkursach drużynowych rozegranych w sezonie 2017/2018. W Pucharze Świata zajęła pięć pierwszych i dwa drugie miejsca, a do tego dochodzą złote medale mistrzostw świata w lotach i igrzysk olimpijskich w Pjongczang. Norwegowie już wiele lat wcześniej dali się poznać jako doskonali „lotnicy”, ale starty w sezonie 2017/2018 tylko potwierdziły taki pogląd.

O doniosłości wyczynu Norwegów najlepiej niech świadczy fakt, że dotychczasowa największa w historii różnica między pierwszymi dwoma drużynami w konkursie lotów jest prawie dwukrotnie mniejsza niż wynik z Vikersund. 19 marca 2011 r. podczas Pucharu Świata a Planicy Austra wyprzedziła Norwegię o 135,5 punktu. Jeszcze tylko dwa razy zdarzyło się, aby przewaga wyniosła co najmniej 100 punktów – 17 stycznia 2016 r. (Mistrzostwa Świata w lotach, Kulm, Norwegia – Niemcy 110,4) i 15 marca 2008 r. (Puchar Świata, Planica, Norwegia – Finlandia 100,0). „Dla porównania – najniższą zanotowano 19 lutego 2012 w Oberstdorfie, kiedy Słoweńcy pokonali Austriaków o 0,7 pkt. Wtedy rozegrano jednak zaledwie jedną serię.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

Zwycięzcy historycznego konkursu w Vikersund.

Źródło: skijumping.pl.

Norwegowie latali w Vikersund doskonale. Jako jedyni oddali wszystkie osiem lotów poza granicę dwustu metrów (Słowenia – 7, Polska – 6, Austria – 4, Niemcy – 3). Precyzując osiągnięcia Norwegów, to ich loty mieściły się w przedziale 224 m – 240 m, przy czym aż pięć lotów przekroczyło odległość 200 m! W przypadku Polaków cztery skoki mieściły się w przedziale 200-208 m. Na poziomie Norwegów były jedynie dwa skoki – Piotra Żyły na 225m i Kamila Stocha na 234 m. W sumie odległości (nie uwzględniając punktów za styl, wiatr i belkę startową) Norwegowie wyprzedzili Polaków o 232 m. Ciekawostką jest fakt, że Słoweńcy przegrali z Polakami o 17,7 pkt, ale w długości lotów byli lepsi o 17,5 m.

Norwegowie jako jedyni ustrzegli się poważnych wpadek w przeciwieństwie do pozostałych drużyn, które zajęły miejsca na podium. Piotr Żyła skoczył 166,5 m, a Domen Prevc… 132 m. Tuż za podium znaleźli się Niemcy, którzy tylko trzykrotnie przekroczyli barierę 200 metrów, a pięć lotów mieściło się w przedziale 164,5 m – 195,5 m.

W Vikersund Daniel Andre Tande, Johann Andre Forfang, Andreas Stjernen oraz Robert Johansson pokonali Polaków o 265,6 punktu, co w przeliczeniu na odległość daje 221,3 metra! Co więcej Norwegowie po oddaniu siedmiu skoków mieli już zapewnione zwycięstwo.” (cyt. za: sportowefakty.wp.pl).

Turniej w Vikersund był jednak loteryjny, a wpływ na wyniki miał jednak wiatr. Norwegie poradzili sobie z trudnymi warunkami, ale prawda jest też taka, że akurat przy swoich próbach mieli sprzyjający wiatr i niestety zdarzyło się także, że… sędziów. Inaczej nie można nazwać sytuacji, która miała miejsce w końcowej fazie zawodów. „W finałowej serii tuż przed skokiem Daniela Andre Tandego najazd został wydłużony o cztery belki. – Podniesienie platformy startowej o cztery stopnie było naprawdę dziwne. W Pucharze Świata nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Tym bardziej w konkursie drużynowym, przed próbą skoczka zamykającego daną grupę. Przy czterech belkach wyżej od rywali, tylny wiatr o tej sile nie ma wręcz znaczenia – ocenił trener naszej kadry.” (cyt. za: sport.onet.pl).

Niesmak pozostał, ale absolutnie nie zmienia to faktu, że dominacja Norwegów była zdecydowana i zasłużenie sięgnęli po pierwsze miejsce w tym konkursie, a później także po Puchar Narodów.

Źródła: własne, sportowefakty.wp.pl, sport.onet.pl, skijumping.pl.